Zabawa, która daje dziecku sprawczość. Dlaczego w Tup-Tupie wybieramy proste zabawki bez dźwięków?
Czy zabawka musi grać, świecić, mówić i wykonywać coś za dziecko, żeby była atrakcyjna?
Zabawa, która daje dziecku sprawczość. Dlaczego w Tup-Tupie wybieramy proste zabawki bez dźwięków?
Czy zabawka musi grać, świecić, mówić i wykonywać coś za dziecko, żeby była atrakcyjna?
Jest dokładnie odwrotnie!

Dlatego w Tuptupie wybieramy przedmioty proste, estetyczne i możliwie naturalne. Takie, które nie robią wszystkiego za dziecko, ale zapraszają je do działania.
Dziecko nie potrzebuje zabawki, która bawi się za nie
Kiedy naciskamy przycisk i zabawka zaczyna śpiewać, świecić albo mówić, efekt jest gotowy:
Naciskam → gra.
Przesuwam → świeci.
Dotykam → mówi.
Drewniane klocki mogą stać się wieżą, domem, garażem albo czymś, czego dorosły nawet nie potrafi nazwać.
- Łyżka może być mikrofonem.
- Pudełko może stać się domem dla misia.
- Kawałek materiału może być kocem, peleryną albo rzeką.
- Jedna rzecz może mieć wiele zastosowań.
I właśnie przy tej okazji pojawia się sprawczość. Dziecko nie tylko korzysta z zabawki. Dziecko tworzy zabawę.
Sprawczość, czyli „to ja mam wpływ”.
Dziecko potrzebuje doświadczać, że jego działania mają znaczenie.
„Nacisnąłem i coś się wydarzyło” to jedno doświadczenie.
Ale równie ważne są:
„Zbudowałem coś”.
„Wymyśliłem”.
„Spróbowałem jeszcze raz”.
„To się przewróciło, więc zrobię inaczej”.
„Sam wybrałem”.

To właśnie z takich małych doświadczeń buduje się poczucie: mam wpływ, mogę próbować, mogę decydować.
Dlatego szukamy takich zabawek i materiałów, które pozostawiają dziecku przestrzeń na własny pomysł.
Nie chcemy, żeby zabawka była ciekawsza od dziecka.
Chcemy, żeby ciekawsze było to, co dziecko może z nią zrobić.
A co z dźwiękami?
W świecie, w którym dziecko ma wokół siebie tak wiele bodźców, cisza też jest wartością.
Muzyka, śpiew, instrumenty i różne dźwięki są ważną częścią dziecięcego świata – nie chodzi więc o rezygnację z nich. Różnica polega na tym, kto decyduje, kiedy i czego słuchamy.
Inaczej jest, kiedy dorosły włącza muzykę, śpiewa dziecku piosenkę albo razem z nim bawi się dźwiękiem.
A inaczej, kiedy zabawka co kilka chwil sama uruchamia kolejną melodyjkę. W pierwszym przypadku to człowiek wybiera dźwięk. W drugim dźwięk staje się kolejnym elementem otoczenia, którego dziecko nie zawsze może samo wyłączyć czy regulować.
Dlatego w naszej przestrzeni wybieramy raczej spokojne otoczenie i pojedyncze, świadomie wybierane dźwięki niż zabawki, które nieustannie wołają o uwagę. Nie każdy dźwięk musi być muzyką. Zależy nam na tym, żeby dzieci miały kontakt z wartościowymi dźwiękami: naturalnym głosem, śpiewem, instrumentami, muzyką, odgłosami przyrody.
Ale również z czymś bardzo prostym. Z ciszą. Z chwilą, w której nic nie gra, nic nie miga i niczego nie trzeba naciskać.

Można wtedy usłyszeć kolegę obok.
Swoje własne pomysły.
Odgłosy zabawy.
Deszcz za oknem.
Albo po prostu pobyć.
Mniej gotowych efektów, więcej własnych pomysłów
Prosta zabawka może wydawać się dorosłemu… zbyt prosta.
Kilka drewnianych klocków?
Koszyk?
Drewniane zwierzątka?
Materiał?
Puste pudełko?
Dla dziecka to nie „tylko” przedmioty.
To materiał do tworzenia.
„Jak mam się tym bawić?”
Dziecko znajdzie swoją odpowiedź. 😊
Bo dla nas dobra zabawka to nie ta, która potrafi najwięcej.
To ta, dzięki której dziecko może zrobić najwięcej samo.
I właśnie o taką przestrzeń chcemy dbać w Tuptupie:
spokojną, estetyczną, pełną możliwości, ale nieprzeładowaną.
Taką, w której dziecko może być nie tylko odbiorcą bodźców, ale przede wszystkim twórcą własnej zabawy. 🧡